Trupi jad – czy jest groźny dla ludzi?
Trupi jad to wszelkie gazy i inne wydzieliny, jakie powstają i są emitowane z ciała osoby zmarłej. Wraz z ustaniem pracy serca rozpoczną się proces rozkładu całego organizmu. Pierwsze zmiany można zauważyć do dwóch godzin od zgonu. To wtedy widać mętnienie rogówki, pojawiają się plamy opadowe. Proces gnilny zaczyna się od jelit, bo to tam mnoży się największa ilość baterii i toksyn.
Niegdyś zmarłego do pochówku przygotowywano w domu. Wystarczyło rozłożyć prześcieradło, na którym układano zwłoki, ewentualnie obkładano ciało lodem. Nie słychać było o przypadkach, by trupi jad spowodował zatrucie u osób żyjących.
W trupim jadzie najgroźniejsza jest putrescyna i kadaweryna. Specjaliści potwierdzają jednak, że ich stężenie w jednym ciele nie może zagrażać życiu osób, które na przykład przygotowują nieboszczyka do pochówku. Bakterie trupiego jadu mogą jednak wywołać stany zapalne i chorobowe, jeśli zetkną się z miejscem, w którym naskórek jest uszkodzony. Nie należy też żegnać osób zmarłych pocałunkiem – przyznają osoby, które profesjonalnie zajmują się zabiegami, takimi jak sprzątanie po zmarłych. Warszawa i inne duże miasta w Polsce odeszły już od ceremonii przygotowania nieboszczyka do pochówku w domach. Taka tradycja przetrwała jednak jeszcze na niektórych obszarach wiejskich. Trupi jad nie przyczyni się do śmierci, ale z całą pewnością może wyrządzić wiele szkody w organizmie żyjących. Właśnie dlatego zaleca się, by takimi pracami zajmowały się odpowiednio wykwalifikowani do tego specjaliści.




